Marco chciał ze mną dzisiaj poważnie porozmawiać. Domyśliłam się o co może mu chodzić.
-A więc o co chodzi ? -zapytałam.
-Kochanie, mamy córkę i wydaje mi się, że powinniśmy się jak najszybciej pobrać -oznajmił.
-Jak najszybciej czyli kiedy ? -zapytałam zdziwiona.
-Za tydzień -powiedział.
-Co? Nawet nie mamy restauracji, kreacji a ksiądz? -pytałam.
-Restauracja jest, ksiądz też. Pozostała tylko kreacja. -stwierdził,
-Bez mojej zgody ? -uśmiechnęłam się.
-Tak ? -zapytał.
-Okej, zgadzam się -pocałowałam go.
Skoro ślub za tydzień to muszę iść kupić suknię. Wzięłam Van, Cathy i Lily i poszłyśmy do centrum. Weszłyśmy do pierwszego sklepu z sukniami ślubnymi. Od razu 2 rzuciły mi się w oczy.
Przymierzyłam jedną z nich.
-Ładna? -zapytałam.
-Ślicznaa -powiedziały zgodnie.
-Przymierzę jeszcze drugą -oznajmiłam.
Wzięłam jednak jeszcze 2 .
-A ta ? -zapytałam.
-Trudny wybór! Obie są piękne -powiedziała Lily.
-Okej w takim razie jeszcze jedna -uśmiechnęłam się.
Ubrałam drugą z nich.
-Ta też piękna -powiedziała Cathy.
-Mi się wydaje że ta poprzednia czyli ta druga-uśmiechnęła się Van.
-Mi też ! Biorę ją -kupiłam suknie.
Wzięłam też : buty, naszyjnik, bransoletkę, kolczyki i oczywiście welon. Byłam zadowolona z zakupu ale ubrania zostawiłam w moim drugim domu mianowicie u dziewczyn. Teraz musiałam iść odebrać Vicky bo zostawiłam ją u żony Hummelsa - Cathy.
-Hej ! -powiedziała w progu.
-Hej ! Jak tam mała się sprawowała ? -zapytałam.
-Była bardzo grzeczna ! Co nie Vicky ? -zapytała małej.
-Tiak -odparła córka.
-Wchodź ! -powiedziała Ania z entuzjazmem.
-Nie wiesz co muszę już lecieć, następnym razem kochana -pożegnałam się i zabrałam córkę na ręce w tym czasie zadzwonił mój telefon.
-Halo ? -odebrałam.
-Hej to ja Vanessa wiesz co w czasie kiedy ty przymierzałaś suknie i my kupiłyśmy sobie kreację na twoje wesele, przyjdź obejrzeć zobaczysz czy Ci się spodobają ! Paa -wytłumaczyła.
-Już idę Paa -powiedziałam.
Po kilku minutach byłam już u dziewczyn. Usadziłam małą na kanapie i puściłam jej bajki.
-To moja kreacja -uśmiechnęła się Lily.
-Śliczna ! -radośnie powiedziałam.
-A moja ? -zapytała Van.
-Równie piękna ! -odparłam.
-A mojaa ? -weszła Cathy.
-Cudowna ! Wszystkie piękne -odpowiedziałam.
-To z kim się wybieracie ? -zapytałam.
-Ja z Lewym -odparła Van.
-Ja z Leo -uśmiechnęła się Cathy.
-A ja z Mario -powiedziała Lily.
-Oo to super!
Wzięłam małą i poszłyśmy do domu gdzie czekał na nas już Reus.
sobota, 4 maja 2013
sobota, 27 kwietnia 2013
Zaręczyny
Rok później
Układa nam się świetnie z Marco, chociaż na początku cały czas stawało nam coś na drodze nasza miłość wszystko pokonała. Jest zimna jesień. Mam dzisiaj urodziny.
~Marco
Dzisiaj urodziny Jessie. Van, Lily i Cathy były już z życzeniami ale ja postanowiłem zabrać moją dziewczynę w wyjątkowe dla nas miejsce - nasz dach, z którego widać cały Dortmund a tam oświadczyć się jej. Byłem pewny swoich uczuć. O 19 :00 wszystko było już gotowe lecz gdy weszliśmy na dach budynku ujrzeliśmy tam małą bezbronną dziewczynkę..
-Kochanie spójrz jaka ona przemarznięta -krzyknęła Jessie.
Szybko zabraliśmy ją do naszego domu.
-Musimy zawiadomić policję ! -oznajmiłem.
-I to jak najszybciej -poparła mnie.
Ona była taka bezbronna. Marzyłem o córce..Nie tak miał wyglądać ten wieczór. On miał być wyjątkowy. Miałem oświadczyć się Jessice ale cóż. Pojechaliśmy na policję i tam złożyliśmy zeznania.
-Przykro nam to stwierdzać ale jesteśmy niemal pewni, że to dziecko to córka państwa Braun, którzy wczoraj popełnili wspólne samobójstwo skacząc z dachu budynku, na którym znaleźli państwo to dziecko -oznajmił nam policjant.
-To znaczy, że musimy oddać ją do domu dziecka ? -zapytała wstrząśnięta Jessica.
-Niekoniecznie -oznajmił komendant.
-A co możemy zrobić ?! -pytałem.
-Mogą ją państwo adoptować -odparł.
Spojrzałem na moją dziewczynę i wyszliśmy z komisariatu.
-Nie oddam jej za żadne skarby -oznajmiła Jessica.
-Ja też tego nie chcę...
Po powrocie do domu zebrałem się na odwagę.
~Marta
Marco chciał zabrać mnie z powrotem na dach.Ubrałam się i uległam jego błaganiom. Po paru minutach staliśmy wtuleni na dachu. Nagle Marco klęknął przede mną.
-Zbierałem się dość długo ale...Jessica zostaniesz moją żoną ? -zapytał poddenerwowany.
-Marco...Tak ! -krzyknęłam i rzuciłam mu się w objęcia a on założył mi na palec śliczny pierścionek. Byłam taka szczęśliwa.
-Jessica...ja chcę zaadoptować tę małą...-powiedziałem niepewnie.
-Chcę tego samego ! -powiedziałam. -Jutro z samego rana pójdziemy złożyć dokumenty.
Z samego rana ubrałam się i wzięłam Marco do domu dziecka.
-My w sprawie tej małej dziewczynki, którą wczoraj przywieźliśmy -powiedział zdenerwowany Marco.
-Ach tak, proszę wejść ! -powiedziała miła starsza kobieta.
-Zdecydowaliśmy się i chcemy ją zaadoptować -oznajmiłam.
-Poproszę państwa dokumenty -przejrzała je.- Wygląda na to że nie ma żadnych przeciwwskazań oprócz tego, że nie jesteście państwo małżeństwem -oznajmiła.-A ma to jakieś znaczenie ? Jesteśmy zaręczeni ! Nie długo się pobierzemy -powiedział Reus.
-No dobrze -spojrzała zza okularów. -Mogą ją państwo ją zaadoptować proszę złożyć podpisy a ja sprawdzę u państwa czy mała ma tam warunki do rozwijania się.
Kobieta nie miała zarzutów od dzisiaj jesteśmy rodzicami małej Victorii '' Vicky ''. Była taka śliczna.Pochwaliłam się przyjaciółką i rodzinie. Byli bardzo zadowoleni z tego jak postąpiliśmy ; )
Układa nam się świetnie z Marco, chociaż na początku cały czas stawało nam coś na drodze nasza miłość wszystko pokonała. Jest zimna jesień. Mam dzisiaj urodziny.
~Marco
Dzisiaj urodziny Jessie. Van, Lily i Cathy były już z życzeniami ale ja postanowiłem zabrać moją dziewczynę w wyjątkowe dla nas miejsce - nasz dach, z którego widać cały Dortmund a tam oświadczyć się jej. Byłem pewny swoich uczuć. O 19 :00 wszystko było już gotowe lecz gdy weszliśmy na dach budynku ujrzeliśmy tam małą bezbronną dziewczynkę..
-Kochanie spójrz jaka ona przemarznięta -krzyknęła Jessie.
Szybko zabraliśmy ją do naszego domu.
-Musimy zawiadomić policję ! -oznajmiłem.
-I to jak najszybciej -poparła mnie.
Ona była taka bezbronna. Marzyłem o córce..Nie tak miał wyglądać ten wieczór. On miał być wyjątkowy. Miałem oświadczyć się Jessice ale cóż. Pojechaliśmy na policję i tam złożyliśmy zeznania.
-Przykro nam to stwierdzać ale jesteśmy niemal pewni, że to dziecko to córka państwa Braun, którzy wczoraj popełnili wspólne samobójstwo skacząc z dachu budynku, na którym znaleźli państwo to dziecko -oznajmił nam policjant.
-To znaczy, że musimy oddać ją do domu dziecka ? -zapytała wstrząśnięta Jessica.
-Niekoniecznie -oznajmił komendant.
-A co możemy zrobić ?! -pytałem.
-Mogą ją państwo adoptować -odparł.
Spojrzałem na moją dziewczynę i wyszliśmy z komisariatu.
-Nie oddam jej za żadne skarby -oznajmiła Jessica.
-Ja też tego nie chcę...
Po powrocie do domu zebrałem się na odwagę.
~Marta
Marco chciał zabrać mnie z powrotem na dach.Ubrałam się i uległam jego błaganiom. Po paru minutach staliśmy wtuleni na dachu. Nagle Marco klęknął przede mną.
-Zbierałem się dość długo ale...Jessica zostaniesz moją żoną ? -zapytał poddenerwowany.
-Marco...Tak ! -krzyknęłam i rzuciłam mu się w objęcia a on założył mi na palec śliczny pierścionek. Byłam taka szczęśliwa.
-Jessica...ja chcę zaadoptować tę małą...-powiedziałem niepewnie.
-Chcę tego samego ! -powiedziałam. -Jutro z samego rana pójdziemy złożyć dokumenty.
Z samego rana ubrałam się i wzięłam Marco do domu dziecka.
-My w sprawie tej małej dziewczynki, którą wczoraj przywieźliśmy -powiedział zdenerwowany Marco.
-Ach tak, proszę wejść ! -powiedziała miła starsza kobieta.
-Zdecydowaliśmy się i chcemy ją zaadoptować -oznajmiłam.
-Poproszę państwa dokumenty -przejrzała je.- Wygląda na to że nie ma żadnych przeciwwskazań oprócz tego, że nie jesteście państwo małżeństwem -oznajmiła.-A ma to jakieś znaczenie ? Jesteśmy zaręczeni ! Nie długo się pobierzemy -powiedział Reus.
-No dobrze -spojrzała zza okularów. -Mogą ją państwo ją zaadoptować proszę złożyć podpisy a ja sprawdzę u państwa czy mała ma tam warunki do rozwijania się.
Kobieta nie miała zarzutów od dzisiaj jesteśmy rodzicami małej Victorii '' Vicky ''. Była taka śliczna.Pochwaliłam się przyjaciółką i rodzinie. Byli bardzo zadowoleni z tego jak postąpiliśmy ; )
Miłość ?
Cathy nie zdradziła nam gdzie była, ale była zadowolona z randki.
Idąc korytarzem stadionu wpadłam na Marco.
-Oj przepraszam -powiedział.
-Spoko -uśmiechnęłam się.
-Wiesz Jessica..chciałbym Ci coś powiedzieć bo dręczy mnie to od jakiegoś czasu -powiedział Marco.
-Wal śmiało -odpowiedziałam śmiejąc sięv.
-Nie tutaj, dzisiaj u mnie ok ? -zapytał Reus.
Zgodziłam się. Około 16:00 ubrałam się i poszłam do Marco.
-No hej o czym chciałeś pogadać -zapytałam .
-Okej powiem wprost...Bardzo mi się podobasz, czuję do Ciebie coś niezwykłego, chociaż znam Cię krótko -powiedział.
-Marco ja..-przerwał mi.
-Nie musisz nic mówić odczepię się od Ciebie tylko powiedz.. -powiedział, nie słuchając tego co mówię.
-Marco ja czuję to samo.. -odpowiedziałam.
-Okej zapomnij o tym co powiedziałem , zaraz co powiedziałaś?! -odparł zszokowany.
-Też się w tobie zakochałam -powiedziałam a on mnie pocałował.
Resztę dnia spędziliśmy na rozmowie i oficjalnie jesteśmy parą. Oznajmiłam przyjaciółką nowinę i położyłam się spać. Rozmyślałam o tym że kiedyś całowałam plakaty Reusa, byłam jego zauroczoną fanką i zgłupiałą nastolatką a teraz ? Jestem jego dziewczyną... Rankiem poszłam na zakupy gdyż chciałam kupić sobie jakiś strój na wieczorny bankiet na który miałam udać się z Marco. Kupiłam niezłe ciuchy. Zbliżała się godzina 17:00. Postawiłam na elegancję. Po chwili przyszedł po mnie Marco.
-Wyglądasz ślicznie ! -powiedział komplementując.
-Dziękuję -ucałowałam go w policzek. - To co jedziemy ?
Wsiadłam do pięknego samochodu Marco, był taki o jakim zawsze marzyłam.
Na miejscu byliśmy już po 20 minutach. Marco przedstawił mnie swoim znajomych gdyż był to bankiet piłkarzy Bundesligi. Oznajmiłam Marco, iż widzę tam Cathy i idę z nią porozmawiać. Kiedy rozmawiałam z siostrą przyglądałam się Marco, który śmiał się z jakąś blondynką. Poczułam się zazdrosna. Marco się z nią wygłupiał itd. Postanowiłam podejść.
-O Jessica ! To jest Mary -przedstawił nas.
-Cześć ! Miło mi -powiedziała śliczna blondyna.
-Heej -powiedziałam przeciągle.
Kiedy blondynka odeszła Marco zauważył, że jestem o niego zazdrosna.
-Co jest ? -zapytał.
-Kim ona była ? -zapytałam podirytowana.
-Mary ? To moja miłość z podstawówki -śmiał się Reus.
-Miłość ?! -zapytałam poddenerwowana.
-Kochanie to koleżanka z podstawówki nie denerwuj się teraz liczysz się tylko ty- pocałował mnie czule.
Uwierzyłam mu. Po bankiecie Marco zabrał mnie do siebie. Przebrałam się w zwykłe rzeczy bo była dopiero 19:00.Nie byłam jedną z tych modnisi ubierających wiecznie szpilki i sukienki. Ubierałam się luźno, według własnego stylu.Siedzieliśmy wtuleni na kanapie. Aż w końcu przypomniałam sobie o czymś co muszę pokazać Marco. Wybiegłam z jego domu i popędziłam do siebie na przeciw. Wyjęłam z szafy bluzkę i pobiegłam do Reusa.
-Marco patrz co ja sobie kupiłam -powiedziałam.
-Co ? -zapytał.
Wtedy ku jego oczom ukazała się koszulka z jego podobizną. Marco przytulił mnie.
-Fajna co nie ? -zapytałam z uśmiechem.
-Pewnie ! Mam nadzieję, że będziesz ją nosiła.
-Oczywiście kochanie -ucałowałam go.
-Chodźmy na spacer -zaproponował.
-Dobrze -poparłam go.
Chodziliśmy po zakamarkach Dortmundu. Marco po chwili zabrał mnie w wyjątkowe miejsce. Na dach jakiegoś budynku. Widać z tamtąd było cały Dortmund. Marzenie.
-Jesteś pierwszą dziewczyną, którą tutaj zabrałem..-powiedział.
-Dziewczyną ? -zapytałam zdziwiona.
-Tak, oprócz Ciebie był tutaj tylko Mario..chodzę tu często zastanawiać się nad własnym życiem -powiedział Marco trzymając mnie w tali.
Było tak pięknie. Wiedziałam, że zależy mu na mnie.
-Kocham Cię -powiedziałam a on spojrzał mi głęboko w oczy.
-Pierwszy raz słyszę te słowa od Ciebie -powiedział. -Kocham Cię jeszcze bardziej..
-A ja Cię kocham tak mocno jak stąd do nieba -powiedziałam.
-A ja Ciebie '' Trzy metry nad niebem '' -pocałował mnie.
Czułam wtedy, że chcę aby ta chwila trwała wiecznie...
Idąc korytarzem stadionu wpadłam na Marco.
-Oj przepraszam -powiedział.
-Spoko -uśmiechnęłam się.
-Wiesz Jessica..chciałbym Ci coś powiedzieć bo dręczy mnie to od jakiegoś czasu -powiedział Marco.
-Wal śmiało -odpowiedziałam śmiejąc sięv.
-Nie tutaj, dzisiaj u mnie ok ? -zapytał Reus.
Zgodziłam się. Około 16:00 ubrałam się i poszłam do Marco.
-No hej o czym chciałeś pogadać -zapytałam .
-Okej powiem wprost...Bardzo mi się podobasz, czuję do Ciebie coś niezwykłego, chociaż znam Cię krótko -powiedział.
-Marco ja..-przerwał mi.
-Nie musisz nic mówić odczepię się od Ciebie tylko powiedz.. -powiedział, nie słuchając tego co mówię.
-Marco ja czuję to samo.. -odpowiedziałam.
-Okej zapomnij o tym co powiedziałem , zaraz co powiedziałaś?! -odparł zszokowany.
-Też się w tobie zakochałam -powiedziałam a on mnie pocałował.
Resztę dnia spędziliśmy na rozmowie i oficjalnie jesteśmy parą. Oznajmiłam przyjaciółką nowinę i położyłam się spać. Rozmyślałam o tym że kiedyś całowałam plakaty Reusa, byłam jego zauroczoną fanką i zgłupiałą nastolatką a teraz ? Jestem jego dziewczyną... Rankiem poszłam na zakupy gdyż chciałam kupić sobie jakiś strój na wieczorny bankiet na który miałam udać się z Marco. Kupiłam niezłe ciuchy. Zbliżała się godzina 17:00. Postawiłam na elegancję. Po chwili przyszedł po mnie Marco.
-Wyglądasz ślicznie ! -powiedział komplementując.
-Dziękuję -ucałowałam go w policzek. - To co jedziemy ?
Wsiadłam do pięknego samochodu Marco, był taki o jakim zawsze marzyłam.
Na miejscu byliśmy już po 20 minutach. Marco przedstawił mnie swoim znajomych gdyż był to bankiet piłkarzy Bundesligi. Oznajmiłam Marco, iż widzę tam Cathy i idę z nią porozmawiać. Kiedy rozmawiałam z siostrą przyglądałam się Marco, który śmiał się z jakąś blondynką. Poczułam się zazdrosna. Marco się z nią wygłupiał itd. Postanowiłam podejść.
-O Jessica ! To jest Mary -przedstawił nas.
-Cześć ! Miło mi -powiedziała śliczna blondyna.
-Heej -powiedziałam przeciągle.
Kiedy blondynka odeszła Marco zauważył, że jestem o niego zazdrosna.
-Co jest ? -zapytał.
-Kim ona była ? -zapytałam podirytowana.
-Mary ? To moja miłość z podstawówki -śmiał się Reus.
-Miłość ?! -zapytałam poddenerwowana.
-Kochanie to koleżanka z podstawówki nie denerwuj się teraz liczysz się tylko ty- pocałował mnie czule.
Uwierzyłam mu. Po bankiecie Marco zabrał mnie do siebie. Przebrałam się w zwykłe rzeczy bo była dopiero 19:00.Nie byłam jedną z tych modnisi ubierających wiecznie szpilki i sukienki. Ubierałam się luźno, według własnego stylu.Siedzieliśmy wtuleni na kanapie. Aż w końcu przypomniałam sobie o czymś co muszę pokazać Marco. Wybiegłam z jego domu i popędziłam do siebie na przeciw. Wyjęłam z szafy bluzkę i pobiegłam do Reusa.
-Marco patrz co ja sobie kupiłam -powiedziałam.
-Co ? -zapytał.
Wtedy ku jego oczom ukazała się koszulka z jego podobizną. Marco przytulił mnie.
-Fajna co nie ? -zapytałam z uśmiechem.
-Pewnie ! Mam nadzieję, że będziesz ją nosiła.
-Oczywiście kochanie -ucałowałam go.
-Chodźmy na spacer -zaproponował.
-Dobrze -poparłam go.
Chodziliśmy po zakamarkach Dortmundu. Marco po chwili zabrał mnie w wyjątkowe miejsce. Na dach jakiegoś budynku. Widać z tamtąd było cały Dortmund. Marzenie.
-Jesteś pierwszą dziewczyną, którą tutaj zabrałem..-powiedział.
-Dziewczyną ? -zapytałam zdziwiona.
-Tak, oprócz Ciebie był tutaj tylko Mario..chodzę tu często zastanawiać się nad własnym życiem -powiedział Marco trzymając mnie w tali.
Było tak pięknie. Wiedziałam, że zależy mu na mnie.
-Kocham Cię -powiedziałam a on spojrzał mi głęboko w oczy.
-Pierwszy raz słyszę te słowa od Ciebie -powiedział. -Kocham Cię jeszcze bardziej..
-A ja Cię kocham tak mocno jak stąd do nieba -powiedziałam.
-A ja Ciebie '' Trzy metry nad niebem '' -pocałował mnie.
Czułam wtedy, że chcę aby ta chwila trwała wiecznie...
środa, 24 kwietnia 2013
wtorek, 23 kwietnia 2013
Sąsiad..
~Jessica
Kiedy dotarłyśmy na zakupy, obeszłyśmy chyba z pięć
sklepów i nie wiedziałyśmy gdzie wejść, zauważyłyśmy Goetze, Leitnera i Lewandowskiego poszukujących chyba czegoś dla siebie. Vanessa nie zastanawiając się przywitała się z kumplami.
-Hej chłopaki, co robicie?
- Szukamy jakiś T-shirt'ów. A wy? -odparł Lewy.
- A tak czegoś do ubrania... -uśmiechnęłam się
-Wow! Hahah! -zaśmiał się Mario.
- Wiecie że dzisiaj Cathy ma randkę z Leo? -zapytała zaciekawiona.
- O to świetnie! -powiedział Lewy.
- Taa super. -powiedział niemrawym głosem Mortiz.
Mortiz spojrzał na Cathy z zazdrością, nie był zadowolony z randki z Leo ponieważ czuł coś do młodej Polki, coś więcej niż przyjaźń. Mario zaproponował że pomogą nam szukać czegoś na dzisiejszy wieczór. Z pomocą chłopaków, moją, Van i Lily -Cathy ułożyła świetną stylizację na wieczór.
Nadeszła 19:00 Cathy była troszkę poddenerwowana. Zdążyła nałożyć tusz i błyszczyk na usta aż w końcu zadzwonił do drzwi nie kto inny jak młody Bittencourt.
- Cześć, gotowa już do wyjścia?-zapytał.
- Tak, a czy mogłabym wiedzieć gdzie mnie zabierasz? -
odpowiedziała pytaniem.
-To niespodzianka. -uśmiechnął się do niej.
Nadal nie wiem kto mieszka w domu na przeciwko nas. Nie widać tam nikogo. W sumie dom był podobny do naszego ale o wiele większy. Widać było, że pewnie jakiś bogacz.
Gdy wychodziłam wyrzucić śmieci ku mojemu zdziwieniu na balkonie domu na przeciw ujrzałam nie kogo innego jak samego Marco ! Teraz już wiedziałam kto jest moim nowym sąsiadem. Marco chyba wczoraj się wprowadził. Chciałam być miła więc poszłam przywitać nowego sąsiada. Był bardzo zadowolony, że go odwiedziłam. Miał tak cudownie urządzone wnętrze.
-Ładnie się urządziłeś ! -skomplementowałam.
-Wiadomo -uśmiechnął się.
Wypiliśmy kawę i wróciłam do siebie. Musiałam poszukać pracy. Po wielu godzinach dostałam ofertę pracy jako dziennikarka Borussii Dortmund. Od razu przyjęłam propozycję. Wzięłam dziewczyny i poszłyśmy na zakupy.
Kiedy dotarłyśmy na zakupy, obeszłyśmy chyba z pięć
sklepów i nie wiedziałyśmy gdzie wejść, zauważyłyśmy Goetze, Leitnera i Lewandowskiego poszukujących chyba czegoś dla siebie. Vanessa nie zastanawiając się przywitała się z kumplami.
-Hej chłopaki, co robicie?
- Szukamy jakiś T-shirt'ów. A wy? -odparł Lewy.
- A tak czegoś do ubrania... -uśmiechnęłam się
-Wow! Hahah! -zaśmiał się Mario.
- Wiecie że dzisiaj Cathy ma randkę z Leo? -zapytała zaciekawiona.
- O to świetnie! -powiedział Lewy.
- Taa super. -powiedział niemrawym głosem Mortiz.
Mortiz spojrzał na Cathy z zazdrością, nie był zadowolony z randki z Leo ponieważ czuł coś do młodej Polki, coś więcej niż przyjaźń. Mario zaproponował że pomogą nam szukać czegoś na dzisiejszy wieczór. Z pomocą chłopaków, moją, Van i Lily -Cathy ułożyła świetną stylizację na wieczór.
Nadeszła 19:00 Cathy była troszkę poddenerwowana. Zdążyła nałożyć tusz i błyszczyk na usta aż w końcu zadzwonił do drzwi nie kto inny jak młody Bittencourt.
- Cześć, gotowa już do wyjścia?-zapytał.
- Tak, a czy mogłabym wiedzieć gdzie mnie zabierasz? -
odpowiedziała pytaniem.
-To niespodzianka. -uśmiechnął się do niej.
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Dom :)
Mam dla was zdjęcia domu Jessie, Cathy, Van i Lily. Mają one na utrzymaniu siebie i ich na prawdę ogromny dom, który zafundowali im ich rodzice. Jest to jeden z najbogatszych domów na ulicach Dortmundu.
![]() |
| Dom |
![]() |
| Sypialnia Jessici |
![]() |
| Sypialnia Liliany |
![]() |
| Sypialnia Cathy |
![]() |
| Salon |
![]() |
| Pokój dla gości |
![]() |
| Łazienka dla gości |
![]() |
| Łazienka dla domowników |
![]() |
| Sypialnia Vanessy |
Maskotka ?
Nadszedł czas meczu z Bayernem. Poszłam do kantorka i ubrałam się w strój oprócz głowy bo strasznie bym się zapociła.Nagle do kantorka wbił Marco szybko założyłam głowę aby się nie domyślił że to ja. Wszedł a ja zapisywałam coś na kartce. Klepnął mnie w tyłek myśląc że maskotką jak zawsze jest Rich jego kolega.
-Pszczółko Emmo ! -powiedział i próbował zdjąć głowę.
Ja trzymałam ją zawzięcie ale swoją siłą zdjął maskę z mojej głowy. Stałam cicho zarumieniona ze wstydu.
-Jessica tak ? -zapytał.
-T..tak -powiedziałam.
Marco zaczął się śmiać a ja nie reagowałam stałam tylko taka czerwona i milczałam. Trochę było mi smutno, że on się ze mnie śmieje.
-Hahahaha ! -nabijał się.
Z oka popłynęła mi łza. Wytargałam z jego rąk głowę pszczoły, założyłam i wyszłam bez słowa.
-Ej, czekaj ! -krzyknął i wybiegł za mną.
-Czego ?! -warknęłam.
-Przepraszam, nie powinienem..-powiedział.
Milczałam. Nadszedł czas meczu. Borussia po przerwie prowadziła 3:1. Po 2 golach Roberta i 1 Marco
-Widzisz, strzeliłem dla Ciebie bramkę na przeprosiny..-powiedział.
-Mhmm....
Mecz zakończył się wynikiem 5:2 po hat-tricku Lewego i 2 golach Reusa.
-Jeszcze się na mnie gniewasz ? -zapytał po meczu Reus.
-Nie.
-Właśnie widać ..-odburknął. -Wiem ! W ramach przeprosin zapraszam Cię na kawę i ciastko ! -powiedział.
-Ale..-nie zdążyłam dokończyć.
-Nie ma żadnego ale muszę Cię przecież przeprosić ! Chyba mnie nie wystawisz ?O 15:00 w kawiarni Cafe Restaurant Lokales im Kreuzviertel na Essener Strase. -powiedział i odszedł.
Szczerze podobał mi się ale czułam do niego obrzydzenie. Ze wszystkich się nabijał a to było niemiłe. Chciałam mu pokazać, że potrafię wyglądać ładnie nie tylko jak rozczochrana pszczoła. Ubrałam się ,zaplotłam włosy w kłosa i wyszłam gdyż zbliżała się 15:00. Gdy byłam już na miejscu przez szybę zauważyłam czekającego Marco, który szykował się do wyjścia zerkając na zegarek. Faktycznie była już 16:00. Chyba mój zegarek się spóźnia.
Weszłam do kawiarni.
-Hej..przepraszam ale chyba zegarek mi się spóźnia. -mówiłam.
-Myślałem, że nie przyjdziesz, ale cóż zdarza się -powiedział.
Rozmawialiśmy popijając Latte i zajadając się ciastkiem. Chyba troszkę ubrudziłam się od kawy a Marco złapał chusteczkę i próbował mnie wytrzeć. Był taki miły, czułam się niezwykle tak z nim siedząc. Nagle zobaczyłam przez szybę Cathy a z kim ? Nie z kim innym jak z Leo Bittencourtem. Wyglądali jak para. Ale no nie mogłam przecież wybiec i wypytać ją o wszystko, to byłoby z lekka dziwne. No cóż nadeszła 19:00. Pożegnałam się z Marco i udałam się do domu.
~Marco
Jestem dziwny. Znam dziewczynę zaledwie dzień a już coś do niej czuję. Totalna masakra. Pożegnałem się z Jessie dosyć niechętnie. Udałem się do domu i ległem na łóżko. Zastanawiałem się co to dalej będzie.Przecież nie powiem jej, że się w niej zakochałem bo to jeszcze za duże słowo ale nie powiem jej też że się w niej zauroczyłem bo po prostu, najzwyczajniej się wstydzę.
-Pszczółko Emmo ! -powiedział i próbował zdjąć głowę.
Ja trzymałam ją zawzięcie ale swoją siłą zdjął maskę z mojej głowy. Stałam cicho zarumieniona ze wstydu.
-Jessica tak ? -zapytał.
-T..tak -powiedziałam.
Marco zaczął się śmiać a ja nie reagowałam stałam tylko taka czerwona i milczałam. Trochę było mi smutno, że on się ze mnie śmieje.
-Hahahaha ! -nabijał się.
Z oka popłynęła mi łza. Wytargałam z jego rąk głowę pszczoły, założyłam i wyszłam bez słowa.
-Ej, czekaj ! -krzyknął i wybiegł za mną.
-Czego ?! -warknęłam.
-Przepraszam, nie powinienem..-powiedział.
Milczałam. Nadszedł czas meczu. Borussia po przerwie prowadziła 3:1. Po 2 golach Roberta i 1 Marco
-Widzisz, strzeliłem dla Ciebie bramkę na przeprosiny..-powiedział.
-Mhmm....
Mecz zakończył się wynikiem 5:2 po hat-tricku Lewego i 2 golach Reusa.
-Jeszcze się na mnie gniewasz ? -zapytał po meczu Reus.
-Nie.
-Właśnie widać ..-odburknął. -Wiem ! W ramach przeprosin zapraszam Cię na kawę i ciastko ! -powiedział.
-Ale..-nie zdążyłam dokończyć.
-Nie ma żadnego ale muszę Cię przecież przeprosić ! Chyba mnie nie wystawisz ?O 15:00 w kawiarni Cafe Restaurant Lokales im Kreuzviertel na Essener Strase. -powiedział i odszedł.
Szczerze podobał mi się ale czułam do niego obrzydzenie. Ze wszystkich się nabijał a to było niemiłe. Chciałam mu pokazać, że potrafię wyglądać ładnie nie tylko jak rozczochrana pszczoła. Ubrałam się ,zaplotłam włosy w kłosa i wyszłam gdyż zbliżała się 15:00. Gdy byłam już na miejscu przez szybę zauważyłam czekającego Marco, który szykował się do wyjścia zerkając na zegarek. Faktycznie była już 16:00. Chyba mój zegarek się spóźnia.
Weszłam do kawiarni.
-Hej..przepraszam ale chyba zegarek mi się spóźnia. -mówiłam.
-Myślałem, że nie przyjdziesz, ale cóż zdarza się -powiedział.
Rozmawialiśmy popijając Latte i zajadając się ciastkiem. Chyba troszkę ubrudziłam się od kawy a Marco złapał chusteczkę i próbował mnie wytrzeć. Był taki miły, czułam się niezwykle tak z nim siedząc. Nagle zobaczyłam przez szybę Cathy a z kim ? Nie z kim innym jak z Leo Bittencourtem. Wyglądali jak para. Ale no nie mogłam przecież wybiec i wypytać ją o wszystko, to byłoby z lekka dziwne. No cóż nadeszła 19:00. Pożegnałam się z Marco i udałam się do domu.
~Marco
Jestem dziwny. Znam dziewczynę zaledwie dzień a już coś do niej czuję. Totalna masakra. Pożegnałem się z Jessie dosyć niechętnie. Udałem się do domu i ległem na łóżko. Zastanawiałem się co to dalej będzie.Przecież nie powiem jej, że się w niej zakochałem bo to jeszcze za duże słowo ale nie powiem jej też że się w niej zauroczyłem bo po prostu, najzwyczajniej się wstydzę.
sobota, 20 kwietnia 2013
Nowe znajomości...
Dzisiaj wujek Jurgen obiecał że zabierze mnie Cathy, Van i Lily na trening Borussii. Jesteśmy w Dortmundzie 2 dni więc jeszcze nie rozpoznajemy się w tym mieście. Czekałam cały dzień aby poznać piłkarzy z Borussii, gdy nagle zadzwonił dzwonek.
-Dziewczyny jesteście to ja Jurgen ?! -krzyknął mój wujek.
-Tak ! Już idziemy ! -odpowiedziałam radosnym głosem.
Ubrałam się i czekałam na dziewczyny z wujkiem. Pierwsza zeszła Cathy wyglądała jak nigdy dotąd dla kogo na się tak ślicznie ubrała? Równie pięknie wyglądała Lily która zeszła zaraz potem. Czekałyśmy już tylko za Van.
-Van ! idziesz czy mamy Cię zostawić ?! -krzyknęłam już lekko poddenerwowana.
-Idę idę !
No nareszcie zeszła.
-I jak ładnie ?! -pytała.
-Oczywiście że ładnie ! -odpowiedziałam.- A teraz już chodź !
Po 15 minutach byliśmy już na stadionie. Miałyśmy do niego jakieś 3 km więc to nie dużo. Przez całą drogę myślałam o domu który jest na przeciw naszego. Był strasznie piękny. Zastanawiało mnie kto tam mieszka. Gdy zaszłyśmy na stadion zasiadłyśmy na trybunach i oglądałyśmy chłopaków trenujących na murawie. Nagle gdy błądziłam oczami po boisku moje spojrzenie zderzyło się z spojrzeniem ślicznego blondyna - Marco Reus'a. Szybko się otrząsnęłam.
-Dziewczynki chodźcie no tutaj ! -krzyknął Jurgen.
Od razu do niego pobiegłyśmy. Rozmawiałyśmy z nim ale czułam że czyiś wzrok się na mnie skupia.
~Marco
Na trybunach ujrzałem śliczną niebieskooką blondynkę. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Poczułem coś niezwykłego.
-Marco ! -krzyknął ktoś zza moich pleców.
-Co ?! -od krzyczałem gdy zorientowałem się że to Robert.
-Co tak patrzysz na tą Jessie ? -zapytał podejrzliwie.
-To ty ją znasz ? -zapytałem zdziwiony.
-To jest siostrzenica trenera mówił że będzie mieszkała w Dortmundzie. -odrzekł.
-Nic o tym nie wiedziałem..ale ładna co nie ? -mówiłem do przyjaciela.
-Taa ładna ale ty tam patrz na tą jej koleżankę .. brałbym -powiedział a ja uderzyłem go w głowę.
-No co ? haha -śmiał się.
Nagle podbiegł Mario.
-Też obserwujecie tą blondyneczkę..?-zapytał.
-Którą? -powiedzieliśmy jednocześnie z Robertem.
-Tą w zielonej koszuli -marzył Mario.
-Nie ! Ja obserwuję tą w zielonych spodniach a Robert tą drugą -odrzekłem z uśmiechem.
Nadszedł koniec treningu. Nie mogłem doczekać się aż trener przestawi nam dziewczyny.
~Jessica
Marco obserwował mnie przez cały trening. Nie mogłam się skupić ale podobało mi się to. On był taki śliczny i uroczy.
-To jest Reus -przedstawił mi piłkarza jako pierwszego a następnie wszystkich innych.
Reus podając mi rękę patrzył mi prosto w oczy.
-Marco, miło -uśmiechnął się.
-Jessica, miło -odwzajemniłam uśmiech.
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę. Nagle ktoś pociągnął mnie za rękę.
-Jessie ! Nie mamy maskotki na dzisiejszy mecz ! -powiedział zdenerwowany Klopp.
-A co ja mam z tym wspólnego? -zapytałam zdziwiona.
-Może jedna z twoich koleżanek by się zgodziła..wiesz... Bo Cathy już odmówiła -mówił.
Podeszłam do Van.I objaśniłam jej wszystko.
-Nie ma mowy ! Muszę wyglądać ładnie dla Roberta ! -krzyknęła.
Pozostało zapytać Lily.
-Sorry ale umówiłam się z Mario że będę kibicowała na trybunach..-powiedziała.
No nic..musiałam zastąpić pszczółkę.
-Dziewczyny jesteście to ja Jurgen ?! -krzyknął mój wujek.
-Tak ! Już idziemy ! -odpowiedziałam radosnym głosem.
Ubrałam się i czekałam na dziewczyny z wujkiem. Pierwsza zeszła Cathy wyglądała jak nigdy dotąd dla kogo na się tak ślicznie ubrała? Równie pięknie wyglądała Lily która zeszła zaraz potem. Czekałyśmy już tylko za Van.
-Van ! idziesz czy mamy Cię zostawić ?! -krzyknęłam już lekko poddenerwowana.
-Idę idę !
No nareszcie zeszła.
-I jak ładnie ?! -pytała.
-Oczywiście że ładnie ! -odpowiedziałam.- A teraz już chodź !
Po 15 minutach byliśmy już na stadionie. Miałyśmy do niego jakieś 3 km więc to nie dużo. Przez całą drogę myślałam o domu który jest na przeciw naszego. Był strasznie piękny. Zastanawiało mnie kto tam mieszka. Gdy zaszłyśmy na stadion zasiadłyśmy na trybunach i oglądałyśmy chłopaków trenujących na murawie. Nagle gdy błądziłam oczami po boisku moje spojrzenie zderzyło się z spojrzeniem ślicznego blondyna - Marco Reus'a. Szybko się otrząsnęłam.
-Dziewczynki chodźcie no tutaj ! -krzyknął Jurgen.
Od razu do niego pobiegłyśmy. Rozmawiałyśmy z nim ale czułam że czyiś wzrok się na mnie skupia.
~Marco
Na trybunach ujrzałem śliczną niebieskooką blondynkę. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Poczułem coś niezwykłego.
-Marco ! -krzyknął ktoś zza moich pleców.
-Co ?! -od krzyczałem gdy zorientowałem się że to Robert.
-Co tak patrzysz na tą Jessie ? -zapytał podejrzliwie.
-To ty ją znasz ? -zapytałem zdziwiony.
-To jest siostrzenica trenera mówił że będzie mieszkała w Dortmundzie. -odrzekł.
-Nic o tym nie wiedziałem..ale ładna co nie ? -mówiłem do przyjaciela.
-Taa ładna ale ty tam patrz na tą jej koleżankę .. brałbym -powiedział a ja uderzyłem go w głowę.
-No co ? haha -śmiał się.
Nagle podbiegł Mario.
-Też obserwujecie tą blondyneczkę..?-zapytał.
-Którą? -powiedzieliśmy jednocześnie z Robertem.
-Tą w zielonej koszuli -marzył Mario.
-Nie ! Ja obserwuję tą w zielonych spodniach a Robert tą drugą -odrzekłem z uśmiechem.
Nadszedł koniec treningu. Nie mogłem doczekać się aż trener przestawi nam dziewczyny.
~Jessica
Marco obserwował mnie przez cały trening. Nie mogłam się skupić ale podobało mi się to. On był taki śliczny i uroczy.
-To jest Reus -przedstawił mi piłkarza jako pierwszego a następnie wszystkich innych.
Reus podając mi rękę patrzył mi prosto w oczy.
-Marco, miło -uśmiechnął się.
-Jessica, miło -odwzajemniłam uśmiech.
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę. Nagle ktoś pociągnął mnie za rękę.
-Jessie ! Nie mamy maskotki na dzisiejszy mecz ! -powiedział zdenerwowany Klopp.
-A co ja mam z tym wspólnego? -zapytałam zdziwiona.
-Może jedna z twoich koleżanek by się zgodziła..wiesz... Bo Cathy już odmówiła -mówił.
Podeszłam do Van.I objaśniłam jej wszystko.
-Nie ma mowy ! Muszę wyglądać ładnie dla Roberta ! -krzyknęła.
Pozostało zapytać Lily.
-Sorry ale umówiłam się z Mario że będę kibicowała na trybunach..-powiedziała.
No nic..musiałam zastąpić pszczółkę.
Bohaterowie !
Jessica ''Jessie'' Nowak
Jessica 19 letnia studentka. Jej hobby to piłka nożna.
Przeprowadza się z Warszawy do Dortmundu aby tam rozpocząć
studia jako dziennikarka sportowa. Jej najlepsze przyjaciółki to
Vanessa ''Van'' i Liliana ''Lily'' oraz młodsza siostra Cathy. Jej chrzestni to Jurgen
Klopp i jego żona Sabina.
Marco Reus
Marco- jeden z najlepszych piłkarzy Borussii Dortmund. Kocha piłkę
nożną. Ma 21 lat. Jego najlepsi przyjaciele to Mario Gotze i Robert Lewandowski.
Zawsze wzorowy, cierpliwy.
Vanessa ''Van'' Richardson
Najlepsza przyjaciółka Jessie i Lily. Ma 19 lat. Razem z Jessicą i Lilianą
przeprowadza się do Dortmundu gdzie studiują dziennikarstwo
sportowe.Uwielbia imprezować.
Jessica 19 letnia studentka. Jej hobby to piłka nożna.
Przeprowadza się z Warszawy do Dortmundu aby tam rozpocząć
studia jako dziennikarka sportowa. Jej najlepsze przyjaciółki to
Vanessa ''Van'' i Liliana ''Lily'' oraz młodsza siostra Cathy. Jej chrzestni to Jurgen
Klopp i jego żona Sabina.
Marco Reus
Marco- jeden z najlepszych piłkarzy Borussii Dortmund. Kocha piłkę
nożną. Ma 21 lat. Jego najlepsi przyjaciele to Mario Gotze i Robert Lewandowski.
Zawsze wzorowy, cierpliwy.
Vanessa ''Van'' Richardson
Najlepsza przyjaciółka Jessie i Lily. Ma 19 lat. Razem z Jessicą i Lilianą
przeprowadza się do Dortmundu gdzie studiują dziennikarstwo
sportowe.Uwielbia imprezować.
Robert Lewandowski
24 letni najlepszy piłkarz Bundesligi. Jego najlepsi przyjaciele
to Marco Reus i Mario Goetze. Imprezowicz, ma poczucie humoru,
nigdy się nie spóźnia.
Liliana ''Lily'' May
Najlepsza przyjaciółka Van i Jessie. Wzorowa 19 letnia uczennica. Studentka
pierwszego roku dziennikarstwa sportowego.Mieszka z Van, Cathy i Jessie
w Dortmundzie.
Mario Goetze
Mario ma 20 lat. Uwielbia swoich przyjaciół Marco i Roberta.
Nienawidzi wcześnie wstawać. Ma poczucie humoru lecz czasem
miewa swoje humorki.
Cathy Nowak
Młodsza siostra Jessie. Bardzo dobrze się z nią porozumiewa.
Są najlepszymi przyjaciółkami. Ma 16 lat. Mieszka z siostrą i
jej dwoma przyjaciółkami. Potajemnie kocha się w Bittencourcie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























