Marco chciał ze mną dzisiaj poważnie porozmawiać. Domyśliłam się o co może mu chodzić.
-A więc o co chodzi ? -zapytałam.
-Kochanie, mamy córkę i wydaje mi się, że powinniśmy się jak najszybciej pobrać -oznajmił.
-Jak najszybciej czyli kiedy ? -zapytałam zdziwiona.
-Za tydzień -powiedział.
-Co? Nawet nie mamy restauracji, kreacji a ksiądz? -pytałam.
-Restauracja jest, ksiądz też. Pozostała tylko kreacja. -stwierdził,
-Bez mojej zgody ? -uśmiechnęłam się.
-Tak ? -zapytał.
-Okej, zgadzam się -pocałowałam go.
Skoro ślub za tydzień to muszę iść kupić suknię. Wzięłam Van, Cathy i Lily i poszłyśmy do centrum. Weszłyśmy do pierwszego sklepu z sukniami ślubnymi. Od razu 2 rzuciły mi się w oczy.
Przymierzyłam jedną z nich.
-Ładna? -zapytałam.
-Ślicznaa -powiedziały zgodnie.
-Przymierzę jeszcze drugą -oznajmiłam.
Wzięłam jednak jeszcze 2 .
-A ta ? -zapytałam.
-Trudny wybór! Obie są piękne -powiedziała Lily.
-Okej w takim razie jeszcze jedna -uśmiechnęłam się.
Ubrałam drugą z nich.
-Ta też piękna -powiedziała Cathy.
-Mi się wydaje że ta poprzednia czyli ta druga-uśmiechnęła się Van.
-Mi też ! Biorę ją -kupiłam suknie.
Wzięłam też : buty, naszyjnik, bransoletkę, kolczyki i oczywiście welon. Byłam zadowolona z zakupu ale ubrania zostawiłam w moim drugim domu mianowicie u dziewczyn. Teraz musiałam iść odebrać Vicky bo zostawiłam ją u żony Hummelsa - Cathy.
-Hej ! -powiedziała w progu.
-Hej ! Jak tam mała się sprawowała ? -zapytałam.
-Była bardzo grzeczna ! Co nie Vicky ? -zapytała małej.
-Tiak -odparła córka.
-Wchodź ! -powiedziała Ania z entuzjazmem.
-Nie wiesz co muszę już lecieć, następnym razem kochana -pożegnałam się i zabrałam córkę na ręce w tym czasie zadzwonił mój telefon.
-Halo ? -odebrałam.
-Hej to ja Vanessa wiesz co w czasie kiedy ty przymierzałaś suknie i my kupiłyśmy sobie kreację na twoje wesele, przyjdź obejrzeć zobaczysz czy Ci się spodobają ! Paa -wytłumaczyła.
-Już idę Paa -powiedziałam.
Po kilku minutach byłam już u dziewczyn. Usadziłam małą na kanapie i puściłam jej bajki.
-To moja kreacja -uśmiechnęła się Lily.
-Śliczna ! -radośnie powiedziałam.
-A moja ? -zapytała Van.
-Równie piękna ! -odparłam.
-A mojaa ? -weszła Cathy.
-Cudowna ! Wszystkie piękne -odpowiedziałam.
-To z kim się wybieracie ? -zapytałam.
-Ja z Lewym -odparła Van.
-Ja z Leo -uśmiechnęła się Cathy.
-A ja z Mario -powiedziała Lily.
-Oo to super!
Wzięłam małą i poszłyśmy do domu gdzie czekał na nas już Reus.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz